Na świecie ginekologię estetyczną praktykuje się od lat. W Polsce dopiero od niedawna zyskuje ona na popularności. Chirurgia intymna stopniowo zdobywa coraz to nowych entuzjastów. Okazuje się, że chcemy „być piękni” również w takich miejscach naszego ciała, których nie eksponujemy na co dzień. Oczywiście motywy poddawania się zabiegom ginekologii estetycznej są różne. Czasami, choć rzadko, są związane ze zdrowotnymi problemami – jak wady rozwojowe narządów płciowych, nietrzymanie moczu, dyspareunia. W większej ilości wypadków wynikają jednak z potrzeb estetycznych. Wybielanie okolic intymnych, ich ujędrnianie, wypełnianie kwasem hialuronowym – to wszystko ma zapewnić nam nie tylko lepszy wygląd, ale i samopoczucie, zwiększyć pewność siebie w sypialni. Istotną przyczyną zabiegów jest też chęć zwiększenia samych doznań seksualnych. Poprawa jakości współżycia może być osiągana na przykład przy pomocy laserowego obkurczania pochwy, mezoterapii pochwy, ostrzykiwania punktu G czy clitoroplastyki właśnie. Clitoroplastyka to inaczej plastyka łechtaczki. Polega na obnażeniu i uwypukleniu łechtaczki, która zazwyczaj jest ukryta pod fałdami skóry (u niektórych kobiet nawet całkiem głęboko, co uniemożliwia odczuwanie pełnej satysfakcji podczas współżycia). Plastyka łechtaczki może też mieć odwrotne zadanie – ukrycie zbyt wyeksponowanej łechtaczki (wtedy bowiem może ona sprawiać ból, zarówno podczas seksu, jak i w toku codziennego funkcjonowania). Zabieg odbywa się w znieczuleniu miejscowym, w przeciągu pół godziny. Rekonwalescencja trwa około 2 tygodni, należy się wówczas powstrzymać od współżycia oraz w sposób restrykcyjny przestrzegać zasad higieny by uniknąć infekcji.

Komentarze

Share.

Leave A Reply